Zapraszamy do...
Zapraszamy do lokalu: Polski Serwis ESPRESSO
więcej >>
Najnowsze oferty pracy


Aktualnie w bazie jest:
80 ogłoszeń
pomoc >>
Grecka panorama firm

Przeglądaj kategorie

Szukana fraza:

Szukanie zaawansowane
Greckie kalendarium
2010
Wrzesień

4
Imieniny obchodzą:
Ida, Liliana, Roch
Tego dnia zdarzyło się w Grecji w roku:

1768 - Urodził się Fransoua Satouvrian, znany w Grecji jako Satouvriandos, znany pisarz, polityk, dyplomata i przyjaciel Grecji.


Prasówka
Pogoń za wynikiem!
Grecja w pierwszym meczu o punkty eliminacji do EURO 2012, zremisowała w Pireusie z reprezentacją Gruzji 1:1. Debiut Fernando Santosa w meczu o stawkę nie był taki jak się spodziewano, ale punkt, mimo zawodu musi cieszyć, bo mogło go równie dobrze nie być [...]
więcej →
zobacz więcej >>
Aktualności
Nieprawdopodobne bankructwo strefy euro 2010-09-04

Międzynarodowy Fundusz Walutowy w swym raporcie zatytułowanym „Bankructwo w zaawansowanych gospodarkach" ocenia jako nieprawdopodobną ewentualność bankructwa regionalnych gospodarek strefy euro z Grecją włącznie.
W raporcie, analitycy MFW Karl Cotarelli, Lorenzo Forni, Yen Gottschalk i Paolo Mauro, uważają za przesadne oceny rynków odnośnie ewentualności restrukturyzacji długu regionalnych gospodarek eurolandu.

Odpowiedź Grecji na oświadczenie szefa dyplomacji tureckiej 2010-09-04

„Poszerzenie greckich wód terytorialnych do dwunastu mil morskich jest suwerennym prawem kraju, przewidzianym jednoznacznie w Prawie Morza i jest częścią dorobku europejskiego. Sam fakt istnienia casus belli jest nie do przyjęcia. Nie ma mowy o zagrożeniu wojną ze strony kraju kandydującego do Unii Europejskiej wobec jej członka. Turcja ponosi odpowiedzialność za jego zniesienie" - podkreślił rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych Grigoris Delavekouras odpowiadając na pytania odnośnie ostatnich oświadczeń szefa dyplomacji tureckiej Ahmeta Davutoglu na temat casus belli. Rzecznik greckiego MSZ dodał, że Grecja wspiera zbliżenie euro-tureckie i będzie kontynuować wysiłki na rzecz polepszenia stosunków dwustronnych podejmując ostrożne kroki i bez naruszania suwerennych praw.
Podkreślił, że „nie ma mowy o normalizacji grecko-tureckich stosunków przy jednoczesnym naruszaniu prawa międzynarodowego".

wszystkie aktualności >>
Felietony
Religia na własną miarę
Víctor-M. Amela

 

Współczesny człowiek nie odnajduje się w sztywnym, dogmatycznym systemie wartości, jaki proponuje katolicyzm - zauważa francuski socjolog Michel Maffesoli

Zamiast wysłuchać kazania z ambony, woli przeczytać poradnik. I znajdzie w nim większą pociechę.

Michel Maffesoli o sobie: Mam 66 lat. Będąc 20-latkiem marzyłem o tym, żeby dożyć tak szacownego wieku, jestem więc bardzo zadowolony. Od 30 lat wykładam socjologię na Sorbonie. Mam żonę, czworo dzieci i wnuczkę. Jestem starym anarchistą (nigdy nie głosowałem w wyborach). Wyznaję poganizm.

La Vanguardia: Poganizm? Uważa się pan za poganina?

Słowo poganin pochodzi od łacińskiego określenia pagus, czyli wioska, obszar ziemi. Poganin to ktoś mocno związany z ziemią, kto żyje tu i teraz. Mnie nie interesuje przyszłe życie w raju, ani ziemskim ani niebiańskim.

Nie wierzy pan w inny, lepszy świat?

Wolę cieszyć się tym światem. Należę do tych, którzy mimo wszystko są do niego przywiązani.

Wszyscy chcemy cieszyć się życiem na tym świecie.

To jest typowe dla politeistycznego postmodernizmu.

Politeistycznego?

Dziś nie mamy już do czynienia z jedyną, monolityczną prawdą, ale z wieloma drobniejszymi prawdami. Żyjemy w świecie prawd relatywnych, z którymi wchodzimy w różne relacje. To jest właśnie relatywizm, politeizm wartości.

Zdaniem Benedykta XVI taka postawa to grzech.

Rzeczywiście, rozmawialiśmy o tym.

Rozmawiał pan z papieżem?

Tak, to on chciał ze mną o tym podyskutować. Ratzinger jest uosobieniem augustiańskiego racjonalizmu, opierającego się na jedności, doktrynalnego, dogmatycznego. A to nie pasuje do obecnej sytuacji.

A jaka jest ta obecna sytuacja?

Dziś religijność jest rozproszona, różnorodna, to religijność z supermarketu, pluralistyczna, a la carte. To jest właśnie charakterystyczne dla nurtu postmodernistycznego.

Czy sukces Dana Browna ma z tym coś wspólnego?

Owszem, ponieważ antywatykańskie powieści Dana Browna są apoteozą panującej obecnie nieufności wobec dawnej, niewzruszonej, wręcz granitowej władzy Kościoła. Dlatego właśnie dziś tak popularna staje się filozofia Wschodu. A także różnego rodzaju poradniki.

Trochę się pogubiłem.

Od XVII wieku na Zachodzie podstawą funkcjonowania człowieka w społeczności było wychowanie, edukacja: od stanu barbarzyństwa bliższego zwierzętom przechodziliśmy do cywilizacji, do pełni człowieczeństwa. W postmodernizmie jest inaczej (w istocie jest to powrót do prenowoczesności). Dziś najważniejsza jest inicjacja.

Na czym polega ta inicjacja?

Człowiek ma w swoim wnętrzu ukryty skarb, który można odkryć i wydobyć na powierzchnię dzięki pomocy nauczyciela, guru, trenera... lub poradnika. Na tym opiera się sukces między innymi książek o Harrym Potterze.

Harry Potter to poradnik samorozwoju?

To historia inicjacji, podobnie jak "Władca pierścieni". Książki o Harrym Potterze poruszają problem śmierci, są pełne symboli... Bohater tej serii to ikona postmodernizmu.

Naprawdę?

Tak. W modernizmie dążyliśmy do perfekcji, próbowaliśmy odrzucić ciemną stronę, dążyć do światła. Natomiast ikona postmodernizmu dąży do pełni, usiłuje zintegrować tę ciemną stronę naszej osobowości, traktuje zło homeopatycznie.

Próbuje pogodzić światło z ciemnością.

Właśnie. To połączenie przeciwieństw, jign i jang, światłocień... Weźmy na przykład Michaela Jacksona. Czy był on biały czy czarny? Jedno i drugie. Michael Jackson uosabiał wręcz paroksyzm postmodernizmu - był to również puer aeternus, wieczny chłopiec.

A to jest dziś w modzie?

Właśnie. Trzeba być ciągle młodym, tuszować zmarszczki makijażem, poddawać się operacjom plastycznym, ubierać się młodzieżowo, mówić młodzieżowym językiem... W poprzedniej epoce wzorcem był poważny, dojrzały człowiek, zajmujący się produkcją i reprodukcją (najczęściej przedstawiciel burżuazji).

Ale przecież Michael Jackson nie żyje.

Ależ nie, on żyje. To wszystko, co on reprezentował, uosabiają dziś inni znani ludzie, muzycy, artyści, sportowcy.

Wielu z nich robi sobie tatuaże lub piercieng. Co wyraża ta moda?

To powrót do dzikiej części naszej natury, do nagości. Po etapie racjonalizmu i cywilizacji dziś próbujemy ponownie nawiązać kontakt z tym, co w nas zwierzęce, chcemy być cywilizowani i jednocześnie żyć zgodnie z naturą.

Czy według pana ma to związek z modą na ekologię?

To są wszystko przejawy panującego obecnie sposobu myślenia. Mam na myśli ekozofię: naukę o domu, w myśl której cały świat jest naszym domem. Nie chodzi o to, by dominować nad tym światem, ale aby o niego dbać.

Gospodarka zrównoważona.

Właśnie. Gospodarka modernistyczna była niczym Prometeusz: skradła Bogu ogień czyli przemysł, podporządkowała sobie przyrodę.

To był nakaz judeochrześcijańskiego Boga, czyż nie? "Idźcie i czyńcie sobie ziemię poddaną...".

Przeszliśmy już przez filozofię Świętego Augustyn (ekonomię zbawienia) i protestantyzm (zbawienną ekonomię), który zracjonalizował sacrum. Teraz przyszedł czas, aby przywrócić świętość naturze.

Teraz należałoby przede wszystkim wyjść z kryzysu.

Tyle że za obecnym kryzysem gospodarczym i finansowym kryje się inny, głębszy kryzys.

Jaki?

Kryzys postawy skoncentrowanej na liczbach, na ilości. Ilość już się nie liczy, dziś tęsknimy za jakością, dążymy do wyższej jakości życia.

Czy politycy zdają sobie z tego sprawę?

Sarkozy prosił mnie, abym mu to wyjaśnił. Tłumaczę mu to wszystko, a on mnie słucha. Ale nie rozumie. Politycy są inteligentni... ale ograniczają ich pewne ramy systemowe.

Po co w takim razie Sarkozy pyta pana o opinię?

Ponieważ politykom imponuje, kiedy mogą porozmawiać z intelektualistami. Uwielbiają to.

A co się kryje za tymi wszystkimi ikonami, hasłami, symbolami?

Emocje. Emocje to tajny władca naszych postmodernistycznych czasów, podobnie jak w przeszłości królował rozsądek. Proszę się rozejrzeć dookoła, wszędzie dostrzeże pan emocje.

Na przykład na meczu piłki nożnej?

Oczywiście. Tradycję kartezjańską ("jestem panem samego siebie") zastąpiło dziś emocjonalne rozpasanie. "Je m'éclate!", jak dziś krzyczą młodzi Francuzi, kiedy się bawią.

Co to znaczy?

"Eksploduję!". Mamy tu do czynienia z całkowitym, emocjonalnym oddaniem się grupie. Człowiek daje się ponieść emocjom panującym, na przykład, na stadionie, a te emocje przypominają religijne uniesienie.

zobacz wszystkie felietony >>
Rejestracja / Logowanie
Login:
Hasło:
Grecja waszymi oczami
Informacje :: Regulamin :: Reklama :: Rejestracja :: Kontakt